Bz

Rai

Polecany post

Historia - Skąd Hitler wziął swastykę?

Swastyka – ogólnie znak ten kojarzy się całemu światu jako symbol nazizmu i zła. Paradoksalnie wcześniej oznaczał całkiem coś innego! Swast...

czwartek, 13 czerwca 2013

Epopeja polsko-indiańska (42)

Kuba...

Admirał Javier Hernandez Belicarez wciąż przedłużał występy grupy cyrkowej Toma Michaela, który nie miał innego wyjścia i musiał się na to godzić. Anglik narażał się przez to na wyrzuty ze strony Kate Italian i Malwy Topollani...

- Ostatni raz wystąpimy jutro i opuszczamy Kubę - obiecywał kobietom.
- Trzymam cię za słowo Tom! - odparła Malwa - Mam już dość jego niezbyt wyszukanych komplementów po występach!
- Na mnie też się patrzy jakby chciał mnie pożreć żywcem - narzekała Kate.

Następnego dnia admirał żegnał w porcie córkę, która wracała do Hiszpanii. Dolores nie była szczęśliwa z tego faktu, wciąż bowiem myślała o włoskim medyku Faracinim. Ojciec obiecywał jednak, że za niecałe pół roku znowu będzie mogła go odwiedzić. Do tego czasu prawdopodobnie wyprawa powróci na Kubę. Marzyła o ponownym spotkaniu z Włochem.

Belicarez pożegnał córkę i pośpiesznie popędził z powrotem. Gdy dotarł do gabinetu kazał wezwać dowódcę garnizonu Ramona Carlosa Rodrigueza.

- Uwięzić Anglika! A kobiety nie mogą bez mojej zgody opuścić pokoju!
- A dzisiejszy występ? Może lepiej aresztować ich po nim?
- Nie! Od razu!
- Zrobię jak każesz admirale, ale sugerowałbym jednak, żeby ich pojmać po występie... Ludzie ich uwielbiają, czekają na pokaz, może dojść do awantur...
- Nie mam zamiaru przejmować się tłuszczą! Ale może masz rację, poczekam tych kilka godzin.

Tłum zgromadził się na dziedzińcu na długo przed występem cyrkowców. Powoli zbliżała się godzina rozpoczęcia, ale artyści nie pojawiali się...

- Co jest?! - denerwował się Belicarez - Dlaczego ich jeszcze nie ma?!
- Sprawdzę to - zaoferował się Rodriguez - Ramirez! Weź dwóch ludzi i dowiedz się co się stało!

Po kwadransie wrócił Ramirez...

- Nigdzie ich nie ma!
- Szukajcie ich! - zawołał wściekły Belicarez - Muszą gdzieś być!

Tłum zgromadzony na dziedzińcu wydał pomruk niezadowolenia, a po chwili pierwsi rozczarowani widzowie zaczęli rozchodzić się do swoich domostw.

Belicarez kierowany przeczuciami popędził do swojego gabinetu, a gdy tylko znalazł się w środku ryknął:

- Złodzieje! Zabrali moje klejnoty i złoto!

Natychmiast rozpoczęto poszukiwania cyrkowców, ale nie przyniosły one żadnych rezultatów. We wszystkich kierunkach ruszyły patrole żołnierzy, aby ich pojmać.

- Obawiam się admirale - rzekł Rodriguez - że oni już mogli opuścić wyspę...
- To przez ciebie! - grzmiał Belicarez - mówiłem, żeby ich pojmać, ale nie... ty mi radziłeś, żeby występ się odbył! Masz ich odnaleźć albo stracisz głowę!

Godzinę później Rodriguez z małym oddziałem wypłynął na morze, podejrzewał bowiem, że cyrkowcy uciekli z Kuby. Wciąż też trwały poszukiwania na wyspie...

4 komentarze:

  1. Anonimowy12:16

    wątek o włoskim medyku mógłby być bardziej rozwinięty.

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy12:17

    I można było by włoskiemu medykowi nadać jakieś imię.

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy00:37

    Bardzo fajna powieść...

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy00:44

    Z tego Macudowskiego to kawał drania .

    OdpowiedzUsuń