Mill

City

Polecany post

Historia - Skąd Hitler wziął swastykę?

Swastyka – ogólnie znak ten kojarzy się całemu światu jako symbol nazizmu i zła. Paradoksalnie wcześniej oznaczał całkiem coś innego! Swast...

sobota, 20 lutego 2016

Epopeja polsko-indiańska (82)

Niezależnie od siebie w okolice hiszpańskiej kopalni złota Alcarta de Santa Maria dotarli: angielski tropiciel Martin Swayze Von Bigay i Jagna (Agnieszka Dębska)…

Anglik przez dwa dni skrupulatnie starał się liczyć hiszpańskich żołnierzy, a nie było to łatwe zadanie, bo ruch z i do kopalni był dość spory… Ostatecznie zdecydował, że Hiszpanów jest przynajmniej 400. Uznał, że może wracać, ale na wszelki wypadek postanowił jeszcze sprawdzić czy nie ma jakiegoś obozu lub miasteczka w niedalekiej okolicy, ale z drugiej strony kopalni, bo po drodze bowiem żadnego takiego miejsca nie napotkał…

Jagna dotarła w okolice kopalni nieco później od tropiciela, miała też inne zamiary… Przede wszystkim chciała pomóc ujętym zwiadowcom, ale szybko zorientowała się, że  nie będzie to takie proste… Część wydobywcza była bardzo dobrze strzeżona, właściwie nie było szans dostać się tam, a co dopiero myśleć o uwolnieniu jeńców… Jagna nie zamierzała się jednak poddawać…

- Musi być do cholery jakiś sposób, żeby tego dokonać! – wściekała się.

Tymczasem w kopalni…

- Rycerzu! – darł się Niemiec Dietrich – Słabnie wam wydajność! Będę musiał znowu kogoś zabić!
- Nie! Proszę nie! – błagał rycerz Krzysztof – Miejsce w którym teraz kopiemy jest dość ubogie w kruszec! Poza tym ludzie są przemęczeni!
- Nie obchodzi mnie to!
- Daj nam trochę czasu! Jutro powinniśmy dotrzeć w lepsze miejsce i znacząco poprawimy wydajność!
- Dobrze! Ale jak nie będzie tego złota tyle co powinno to… to zabiję dwóch ludzi! Nie żartuję!

Niemiec odszedł, a wśród jeńców zapanowała grobowa cisza…

- Nie damy rady – narzekał Krzysztof Połniakowski – Oni chcą coraz więcej złota, a my jesteśmy coraz słabsi… Poza tym czy oni nie widzą, że jest nas coraz mniej? Przecież zabili kilku ludzi!
- Musimy się jeszcze zmobilizować! – motywował rycerz.
- Zacznij sam kopać! – denerwował się Jacek Światłoniewski – Wtedy wzrośnie wydajność!
- Ktoś musi zarządzać… - bronił się rycerz.
- Dlaczego akurat ty? – wtrącił się Kozak Jakubiczenko.
- No właśnie! Jak wszyscy kopiemy to wszyscy! – wtórował mu inny Kozak Rych Bodczenko.
- Uwaga! Hiszpanie idą! – ostrzegł towarzyszy Krzysztof Klemens Romanowski.

Wszyscy rzucili się do pracy… Wśród jeńców panowała nerwowa atmosfera… Późnym wieczorem kilku z nich postanowiło spróbować ucieczki…

- Czemu nie bierzemy wszystkich? – dopytywał się Piotr Górecki
- To byłoby zbyt podejrzane… - wyjaśniał Kozak Kotaszenko – W większej grupie mielibyśmy mniejsze szanse. Poza tym Hiszpanie co pewien czas kontrolują czy jesteśmy. Co by było gdyby sprawdzili, że nikogo nie ma? Pogoń za nami ruszyłaby za szybko…
- Masz rację – poparł Kozaka Jarosław z Cebulewa.
- Idziemy!  Czas to pieniądz! – skomentował Bartłomiej Głuchowski i kontynuował wspinaczkę.

Dwa kwadranse później rozległ się alarm… Słychać było strzały i głośne nawoływania… Po godzinie wszystko ucichło…

Rano pojawił się Dietrich…

- Carlos! Zabij tego! – rozkazał.

Hiszpański żołnierz natychmiast wykonał polecenie…

- Jak ktoś jeszcze spróbuje ucieczki to zabijemy was wszystkich! Nawet tych co zostaną na miejscu!

Zapadła cisza, Hiszpanie odeszli…

- Myślicie, że ich zabili? – zapytał Mariusz Roch Kowalski.
- Nie wiem… - odparł Połniakowski – Trzeba było zapytać!
- Chyba żartujesz! Ten Szwab tylko patrzył kogo by to jeszcze ustrzelić!

Jagna dobrze widziała wieczorne zdarzenie, ale nie mogła nic zrobić… W pierwszym odruchu chciała rzucić się na pomoc, ale od razu porzuciła tę myśl – nie było żadnych szans by taka pomoc okazała się skuteczna… Hiszpanów było stanowczo zbyt wielu… Nie była nawet pewna czy wszyscy zginęli czy może jednak komuś udało się uciec… Hiszpanie nawet nie szukali ciał wśród skał ciągnących się wokół kopalni… Dało się jednak zauważyć wzmożony ruch z i do kopalni… Być może żołnierze ruszyli w pościg…

Dwie godziny później sama znalazła się w opałach… Nagle otoczyło ją ośmiu hiszpańskich żołnierzy…

- Nie strzelać! – zarządził sierżant – Brać ją żywcem!

Żołnierze rzucili się na nią, broniła się jak opętana wywijając szablą na wszystkie strony, ale czuła, że w końcu ulegnie przeważającej sile… Udało się jej powalić jednego, ale słabła pod naporem przeważających sił przeciwnika… Chwilę później jeden z żołnierzy wytrącił jej broń z ręki, a drugi przyłożył szpadę do gardła… Musiała się poddać… W tym samym momencie stało się coś nieprzewidzianego, na Hiszpanów rzucili się jacyś ludzie i po krótkiej walce – Jagna znowu miała broń w ręce i czynnie w niej uczestniczyła  – odnieśli zwycięstwo…

- Kim jesteś? – zapytał jeden z nich, zapewne przywódca.

Jagna nie zrozumiała, ale zorientowała się, że tajemniczy wybawca mówi po hiszpańsku…

- Jestem Diego Flores. Kiedyś hiszpański oficer, dzisiaj buntownik i pirat. Ale ty chyba nic nie rozumiesz…

Jagna wpatrywała się w Hiszpana, pragnęła mu podziękować za ratunek, ale nie rozumiała ani jednego słowa… Postanowiła spróbować po francusku, który trochę znała…

- Dziękuję ci za ratunek tajemniczy… Nazywam się Jagna. Jestem z Polski.

Na szczęście okazało się, że Hiszpan także znał ten język…

- Co tutaj robi Polka? I do tego taka urocza…
- Chcę ratować moich rodaków, którzy pracują od jakiegoś czasu w kopalni…
- Nie dasz rady, kopalnia jest pilnie strzeżona. Zginiesz, a im nie pomożesz…

Rozmowa trwała jeszcze długo, Flores zaproponował Jagnie by się do nich przyłączyła. Polka podziękowała za propozycję, ale odmówiła… Niedługo potem piraci odeszli…

- Chyba się zakochałam… - rzekła sama do siebie Jagna – Co teraz robić? Wracać do obozu czy jednak spróbować im pomóc?

Nagle do jej uszu dotarł dziwny dźwięk z okolicznych zarośli… Chwyciła za szablę i zastygła spodziewając się ataku…

- Pewnie kolejny patrol! – pomyślała.
- Nie lękaj się! – powiedział ktoś po polsku – To ja!

Za chwilę okazało się, że był to Swayze…

- Swayze?  Już myślałam, że to kolejny patrol…
- Trzeba uważać, bo szukają zbiegów z kopalni…
- Widziałeś ich? Ktoś przeżył?
- Nie jestem pewny, ale chyba dwóch uciekło, a dwóch zginęło… A ty co jesteś taka zakrwawiona?
- A… Miałam przygodę, ale już jest dobrze…

Swayze spojrzał na trupy hiszpańskich żołnierzy…

- Sama wszystkich zabiłaś?

Jagna w pierwszej chwili chciała powiedzieć Anglikowi o pomocy piratów, ale ugryzła się w język w ostatnim momencie…

- Sama! – wypaliła głośno, a pomyślała w duchu – Nie musi wiedzieć o piratach, przynajmniej na razie…
- Jestem pod wrażeniem! Ośmiu ludzi, a ty jedna! Jesteś niesamowita!
- Co zamierzasz dalej Angliku? Wracasz do obozu?
- Tak, muszę zawiadomić Donieckiego ilu jest Hiszpanów. A ty?
- Ja tu zostanę i będę obserwowała dalej kopalnię. Jak dotrzecie z pomocą, to będziecie mieć informacje z pierwszej ręki…
- Doskonale. Zmień miejsce lepiej, no i trzeba ukryć zwłoki, bo Hiszpanie się wściekną na ten widok…

Swayze pomógł Jagnie zrzucić ciała poległych do zagłębienia skalnego…

- Pewnie ich kiedyś znajdą, ale nie za szybko… Uważaj na siebie, ruszam w drogę!
- Powodzenia! Pozdrów Żbikowską ode mnie, wszystkich pozdrów!

Jagna zaraz potem także opuściła to miejsce, szybko znalazła nowe doskonale nadające się do obserwacji kopalni…

- Ciekawe gdzie jest teraz ten Flores? – myślała głośno.

Biła się z myślami… Ale coraz bardziej zdawała sobie sprawę, że przystojny pirat zawrócił jej w głowie…

Po co ten szum z Wałęsą?

Jak można było przypuszczać PiS zamiast rządzić zaczyna rozliczać... Wielkie zamieszanie wokół Lecha Wałęsy to też ich sprawka... Normalny człowiek zaczyna głupieć od nadmiaru informacji! Zwłaszcza, że te informacje są często sprzeczne i chaotyczne... Politycy PiS-u zostawcie tę sprawę historykom, bo się na tym po prostu nie znacie - to tak jakby hydraulik chciał nagle meble robić... O tym, że Wałęsa musiał mieć kontakty z SB wie nawet dziecko - takie były czasy, że SB robiło co chciało w naszym kraju i z każdym mogło się spotkać, najczęściej bez zgody tego kogoś (Jan Paweł II też miał kontakty z SB!). Jarosław nie miał większych kontaktów z nimi, bo wtedy dla SB był nikim... I może o to ma żal? I stąd ta cała sprawa? Nie bronię Wałęsy, ale nie lubię oskarżania bez niezbitych dowodów... Cała sprawa jest śmieszna jakby spojrzeć na to w ten sposób - agent SB obala system, a potem PiS oskarża go o współpracę z SB... Emotikon smile Znowu cały świat będzie się z nas śmiał... A właściwie o co Wałęsa jest oskarżony? Że współpracował? Ale na czym ta niby współpraca miała polegać? To wszystko trzeba wyjaśnić, ale nie przez PiS, lecz przez niezależnych historyków, ale o to teraz trudno w naszym kraju...