Bz

City

Polecany post

Historia - Skąd Hitler wziął swastykę?

Swastyka – ogólnie znak ten kojarzy się całemu światu jako symbol nazizmu i zła. Paradoksalnie wcześniej oznaczał całkiem coś innego! Swast...

czwartek, 24 października 2013

Epopeja polsko-indiańska (52)

Gdańsk.

Do Macudowskiego zgłosił się Wojciech Kaliski (dostawca zboża na skład niemieckiego kupca Martina Schyldera - skład i w ogóle cały majątek Niemca został przejęty właśnie przez Macudowskiego).

- Panie Macudowski...
- Czego?
- Przejął pan skład Schyldera...
- Przejąłem i co z tego?
- Otóż... Mianowicie tenże Schylder nie zapłacił mi za trzy ostatnie transporty zboża...
- A co mnie to obchodzi? Szukaj waść Schyldera i go zmuś do zapłaty!
- Ale...
- Co ale?!
- Ale przecież...
- Żegnam!
- Ale...
- Żegnam! Bo psami poszczuć każę!

Kaliski wycofał się, był zły, Schylder był mu winny sporo pieniędzy, ale go już nie było... Był za to Macudowski, który w żaden sposób nie poczuwał się do zapłaty...

Macudowski ostatnimi tygodniami nie był w dobrym nastroju. Ciągle dręczyło go to w jaki sposób został potraktowany przez dowódcę II wyprawy do Nowego Świata Jerzego Donieckiego...

- No jak on mógł mnie tak nazwać? - mówił do siebie - Ja, wielki Macudowski, ochlaptusem? I jak śmiał mi publicznie grozić, że mnie oćwiczyć każe jak chłopa? (dotyczy części 40). Nie! Ja tego nie wytrzymam! Muszę się zemścić, muszę! Kacper! Wołaj z powrotem tego Kaliskiego!

Kaliski szybko wrócił do Macudowskiego...

- Wzywałeś mnie...
- Tak. Chcesz odzyskać pieniądze?
- No, oczywiście że chcę? Kiedy mi je oddasz?
- Ja? Płyniesz ze mną?
- Gdzie? Jak? Dlaczego?
- Szukać Schyldera. Do tego czasu wezmę cię na służbę i pensję będę płacił. Odpowiada to waści?
- ... Odpowiada. Jak najbardziej. W sumie to nie mam wyjścia, bez pieniędzy nie mam co się w domu pokazywać, bo ojciec potwornie się zezłości. Zawsze mi powtarzał: "Wojciechu! Synu ty mój! Zawsze, ale to zawsze, bierz pieniądze za zboże od razu,bo potem to różnie bywa!"
- Przyjdź jutro, wypływamy niedługo.
- Dobrze.
- Czekaj!
- Tak?
- Masz tu sakiewkę. Taka zaliczka za dobrą służbę.
- Dziękuję, panie Macudowski, dziękuję.

Kaliski rzucił się Macudowskiemu do kolan, tak bardzo ucieszyło go otrzymanie sakiewki...

- Co robisz? Dosyć! Idź już! Precz! Precz mówię!
- Idę, idę już.

Kaliski wychodził w znacznie lepszym humorze niż za poprzednim razem...

- Menda z niego straszna, ale póki co muszę się go trzymać. Ale do czasu... do czasu...

- Kacper! - wołał służącego Macudowski - Idź do portu i znajdź odpowiedni statek do dalekiej podróży, skompletuj załogę. Niedługo wyruszymy w rejs, Gdańsk już mi się znudził... Aha, powiedz Szczerbatemu Barnabie, że ma wieczorem stawić się u mnie...

Szczerbaty Barnaba był zwykłym zabijaką, z którego usług Macudowski korzystał bardzo często...

Macudowski kipiał z nienawiści...

- Choćbym miał cały majątek stracić to zapłacisz mi za wszystkie zniewagi panie Doniecki! Słyszysz? Dopadnę cię nawet na końcu świata!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz