Mill

CB8

Polecany post

Historia - Skąd Hitler wziął swastykę?

Swastyka – ogólnie znak ten kojarzy się całemu światu jako symbol nazizmu i zła. Paradoksalnie wcześniej oznaczał całkiem coś innego! Swast...

poniedziałek, 13 maja 2013

Epopeja polsko-indiańska (35)

Kuba

- Panie admirale... - nieśmiało zaczął służący wchodzący do gabinetu.
- Co jest?! - zapytał obcesowo Javier Hernandez Belicarez.
- Przybyli cyrkowcy z Europy...
- Doskonale! Przyda nam się trochę rozrywki na tym odludziu.
- Czyli mam im powiedzieć, że mogą wystąpić?
- Chyba jasno się wyraziłem Miguel?! Po obiedzie, na dziedzińcu.
- Dobrze panie admirale.

Zbliżający się występ cyrkowców zelektryzował wszystkich mieszkańców Kuby, każdy bowiem pragnął zaznać choć odrobinę rozrywki. Cyrkowców było trzech. Grupie przewodził Anglik Tom Michael, towarzyszyły mu dwie kobiety: pół Angielka pół Włoszka Kate Italian i Włoszka Malwa Topollani. Występ trwał ponad dwie godziny, widzowie bawili się znakomicie podziwiając kunszt i zręczność cyrkowców. Oklaskom nie było końca. Po zakończeniu admirał Belicarez kazał przywołać szefa grupy...

- Wystąpicie też jutro? Dobrze zapłacę...
- Stanie się według twojego życzenia admirale.

Belicarez poszedł do swojego gabinetu bardzo zadowolony, że jutro także będzie miał okazję obejrzeć występ cyrkowców. W jego głowie powoli rodził się szatański plan. Nie ukrywał przed samym sobą, że wpadły mu w oko obie artystki. Wyraźnie zaczęła nim kierować żądza by je posiąść. Nie mógł jednak otwarcie ich pojmać, nawet nie ze względu na swoich poddanych, bo z tymi akurat nie liczył się zbytnio, ale ze względu na obecność córki.

- Do diabła! Mogłem ją odesłać wcześniej do matki w Hiszpanii!

Błyskawicznie postanowił działać. Udał się pośpiesznie do pokoju córki...

- Dolores!
- Tak ojcze?
- Nie tęsknisz za matką?
- Tęsknię, ale chciałabym jeszcze z tobą trochę pobyć... Chcesz mnie odesłać, tak? Czym cię rozgniewałam?
- Niczym. Serce mi się kraje na tę myśl, ale niedługo będę musiał na pewien czas opuścić Kubę, a ty nie będziesz mogła udać się ze mną, gdyż to zbyt niebezpieczne...
- Poczekam więc aż wrócisz....
- To nie nastąpi aż tak prędko córko.
- Co zatem proponujesz ojcze?
- Za dwa dni odpływa statek do Hiszpanii, musisz nim popłynąć... Obiecałem twojej matce, że będziesz bezpieczna, a nie będę tego mógł zagwarantować nie przebywając na Kubie, zwłaszcza że odpłynę z dużą częścią wojska.
- Szkoda ojcze, że muszę tak prędko wracać, ale oczywiście podporządkuję się twojej woli.
- Wrócisz za pół roku, zapraszam cię już teraz...
- Czy matka także będzie mogła wtedy przypłynąć?
- A ona tu czego?! Jeszcze by tego brakowało!

Na tym skończyła się rozmowa, Dolores była smutna, że musi już wracać do Europy, była też zła, że nie zobaczy tak długo włoskiego medyka Faraciniego, który udał się na wyprawę pod dowództwem Jose Manuela Bakulerosa i Pablo Vincento Magierosa. Czuła, że młody Włoch nie jest jej obojętny, ale nie wiedziała jeszcze czy to jest miłość czy inne, mniejsze uczucie. Pocieszała się, że gdy wróci na Kubę za pół roku to on pewnie też wróci z wyprawy. Była też trochę zła na ojca, że po raz kolejny odtrąca jej matkę, która wciąż była jego prawowitą małżonką.

Belicarez tymczasem ułożył plan do końca. Do momentu wyjazdu córki postanowił nie podejmować żadnych kroków co do grupy cyrkowców. Póki co musiał tylko nie dopuścić do tego by opuścili Kubę, ale to akurat wydawało się prostym zadaniem. Widział bowiem błysk w oku Michaela, gdy mu oświadczył, że dobrze zapłaci. Jutro więc Anglik otrzyma propozycję kolejnego występu...

Cyrkowcy zostali zakwaterowani w pokojach oficerów, którzy wyruszyli na wyprawę.

- Nie wiem czy dobrze zrobiłeś - mówiła Kate do Michaela - to trochę nam komplikuje plany...
- Łatwo powiedzieć - odparł zagadnięty - ciężko byłoby odmówić admirałowi... zwłaszcza, że obiecał dobrze zapłacić.
- Ja myślę, że dobrze zrobiłeś - poparła go Malwa - gdybyś odmówił to admirał mógłby się jeszcze obrazić, a tak zdobędziemy jego zaufanie i przychylność. To ostatnie nawet już zdobyliśmy, bo nas zakwaterowali w pokojach oficerskich, a nie tak jak zwykle w pomieszczeniach dla służby. No i jeszcze dobrze zapłaci...
- To akurat jest mniej ważne - odparła Kate - lepiej chodźmy już spać, późno się zrobiło, a jutro musimy być w formie.
- No właśnie Tom - zaśmiała się Malwa - zmykaj do swojego pokoju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz