Bz

City

Polecany post

Historia - Skąd Hitler wziął swastykę?

Swastyka – ogólnie znak ten kojarzy się całemu światu jako symbol nazizmu i zła. Paradoksalnie wcześniej oznaczał całkiem coś innego! Swast...

niedziela, 16 lutego 2014

Epopeja polsko-indiańska (60)

Kuba…

Na zamku trwały gorączkowe przygotowania do wieczornego przyjęcia na cześć przybyłego z Hiszpanii Juana Carlosa de la Montero… Ozdobą wieczoru miał być występ tancerek…

- Pośpiesz się Angelina! – ponaglała koleżankę Sievioretta – Miałyśmy się zgłosić do pani Januarii dwa kwadranse temu!
- Spokojnie… - odparła Dudeiros – najważniejsze, że jesteśmy już na miejscu…

Obie kobiety szybko przemieszczały się w kierunku małej sali, w której miała odbyć się próba generalna tancerek… Nie zdążyły jeszcze zbliżyć się do drzwi, gdy wypadła z nich wysoka, potężnie zbudowana kobieta, która gdy tylko je zobaczyła natarła z furią…

- O! Są moje księżniczki! Później się nie dało?!
- Przepraszamy pani Januario…
- Natychmiast na salę! Za karę stawka połowa mniejsza!

Kobiety nie śmiały protestować, wbiegły szybko na salę i zajęły miejsce obok pozostałych tancerek…

- Słuchajcie uważnie dziewczyny! Bo wiecie, że nie będę powtarzała! – rozpoczęła dynamicznie przemowę Januaria – Zatańczymy dzisiaj tańce, nie tylko hiszpańskie, ale także francuskie i włoskie. Próba ta ma służyć przypomnieniu kroków, a jeżeli któraś nie zna któregoś z tańców to na próbie go pozna! W ostateczności niech tańczy tak jak pozostałe, zrozumiano?
- Tak, tak!
- Zaczniemy od tańców włoskich… Zapewne najmniej je znacie, więc poświęcimy im najwięcej czasu… W celu szybkiej nauki – pizzicę i saltarello zatańczą włoscy mistrzowie: bracia Soltissi! Przyglądajcie się ich tańcowi, a potem będziemy ćwiczyć w parach! Luca i Norberto! Zapraszamy! Muzyka!

Chwilę później na środku sali pojawili się włoscy bracia, którzy brawurowo zatańczyli wspomniane dwa tańce… Następnie ćwiczono w parach pod czujnym okiem włoskich mistrzów i jeszcze czujniejszym Januarii…

- Angelina! Ruszaj się! Młoda dziewczyna jesteś, a tańczysz jak staruszka! Sievioretta! Zgrabniej ruszaj tą prawą nogą! Mercedes! Nogi ci się plątają jakbyś wypiła butelkę rumu! Juanita! Żwawiej, z uczuciem! – komentowała nauczycielka.

Po tańcach włoskich przyszedł czas na francuskie: menuet i branle, a potem była już rodzima pawana i nowość – flamenco! Bardzo ognisty taniec, andaluzyjskich Cyganów…

Po trzech godzinach wyczerpujących ćwiczeń Januaria ogłosiła koniec próby…

- Teraz idźcie nieco odpocząć, a potem Lucinda przyniesie wam stroje na dzisiejszy występ. Nie przynieście wstydu starej Januarii!

Tymczasem w sali głównej ucztowano już na całego, stoły uginały się pod ciężarem różnych dań i win. Nie oszczędzano na niczym, widać było, że admirał Javier Hernandez Belicarez chciał zrobić wrażenie na dopiero co przybyłym z Hiszpanii gościu…

- A gdzie te tancerki admirale? – zapytał de la Montero.
- Będą. Już niedługo…
- Doskonale!
- Też tak myślę…
- Wiele słyszałem o urodzie mieszkanek Kuby…
- Dobrze słyszałeś Juanie Carlosie…, a niedługo i zobaczysz.
- Doskonale, doskonale!

Belicarez dyskretnie przywołał służącego…

- Już czas! Powiedz Januarii by wprowadziła tancerki!

Kwadrans później zabrzmiała muzyka i na salę weszły tancerki… de la Montero, już nieźle podpity, był wniebowzięty…

- Doskonale, doskonale! – wołał w swoim stylu, a już ciszej do admirała – Są piękniejsze niż myślałem!

Tancerki zatańczyły najpierw tańce włoskie, Januaria była umiarkowanie zadowolona z efektów…

- Nie najgorzej… ale dobrze, że są już pijani, bo parę błędów się niestety zdarzyło… Angelina pomyliła kroki, Juanita potknęła się, ale za to Sievioretta! Cudownie! – mruczała do siebie.

Najgłośniej klaskał oczywiście de la Montero, tancerki wykonały kolejne tańce…

- Belicarez! – powiedział w pewnym momencie cicho Montero.
- Tak?
- Ile chcesz za te tancerki?
- Jak to?
- Nie udawaj, że nie wiesz o co chodzi! Zapłacę ci ile zechcesz!
- Ciężka sprawa… Nie mogą nagle zniknąć wszystkie…
- Chcę dwie tancerki, a potem obiecaną wyprawę…
- No, nie wiem…
- Zapełnię ci skarbiec do pełna!
- Które chcesz?
- Tę czarną prawej i tę blondynkę!

Chodziło o Dudeiros i Sieviorettę…

- Nie mogę ich pojmać tak otwarcie…
- Nie interesuje mnie to. Płacę i wymagam!
- Załatwię to.
- Ja myślę.

Po pokazie tańców goście jeszcze jakiś czas ucztowali, ale niedługo potem zaczęli się powoli rozchodzić… Belicarez opuścił salę jeszcze przed zakończeniem tańców…

- Hilario i Ignacio! – mówił kilka minut później dwóm zaufanym żołnierzom – Gdy już je pojmacie, skierujcie się do domu na plaży i tam je pilnujcie. Wkrótce dostaniecie nowe rozkazy.

Godzinę później Angelina i Sievioretta wracały z zamku…

- Fajnie było! – cieszyła się Dudeiros.
- Mi się też podobało! – wtórowała jej Sievioretta – nawet Januaria była zadowolona i wypłaciła nam całą stawkę, a nie połowę, jak zapowiadała na początku…
- Taka piękna noc, nie chce mi się jeszcze spać. Odprowadzę cię!
- Przenocuj u mnie, pogadamy jeszcze o tym wieczorze, dawno tyle nie tańczyłam!
- Nie musisz jutro iść na targ sprzedawać owoce?
- Nie. Ojciec dał mi wolne, wiedział że dzisiaj późno wrócę.

Nagle z ciemności wybiegły dwie postacie…

- Łap tamtą! – zawołał jeden z napastników, a sam rzucił się na Dudeiros.
- Ratunku! – krzyczała Sievioretta, której udało się na chwilę zmylić agresora, ale za chwilę i ona została obezwładniona…

Pół godziny później obie kobiety zostały umieszczone w domu na plaży…

- Co teraz?
- Czekamy na rozkazy od admirała…




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz